Muzyka moim życiem

ilovemusicChciałabym opowiedzieć Wam o moim hobby – muzyce. Jest to waża część mojego życia. Pozwala wyrażać moje emocje, wprowadza mnie w odpowiedni nastrój, inspiruje do działań, a nawet pozwala przekazywać moje stanowisko w określonej sytuacji. 🙂 Kiedy byłam dzieckiem w domu dużo słuchało się Bee Gees, Modern Talking, C.C. Catch, London Boys, Abba etc. Muzyka towarzyszyła mi od dziecka. Ponieważ jestem ciekawa świata, dużo rozmawiałam z ludźmi. Interesowało mnie, czego słuchają. I tak zagłębiałam się w muzykę klasyczną. Zbierałam kolekcję „Muzyka Mistrzów”. W podstawówce muzyki uczyłam się z radiowej Trójki. Audycje towarzyszyły mi sporą część dnia i nocy, tzn. zasypiałam z słuchawkami na uszach. Piękne momenty to takie, gdy czasami w nocy budziłam się, bo np. w MiniMax leciał „No quarter” Tool.  Gęsia skórka i uczta duchowa. Łzy w oczach, że akurat obudziłam się w takim momencie. Słuchałam także dawnej Radiostacji, gdzie w autorskich audycjach prezenterzy dzielili się swoją muzyką.

Kocham muzykę na żywo. Często uczęszczałam na różne koncerty, festiwale i juwenalia. Zachęcałam ludzi z mojego otoczenia żeby swój czas spędzali ciekawie i radośnie. Lubiłam organizować tego typu wyjścia. Był to czas zabawy, spędzanie wolnych chwil z innymi ludźmi. Po prostu muzyczna wspólnota. 🙂 Potrafiłam z przyjaciółmi zerwać się po południu z pracy (nie było szans na wolny dzień), wsiąść w pociąg do Łodzi na koncert Depeche Mode w Atlas Arenie, bawić się cały wieczór i większą część nocy. A na drugi dzień wsiadałam o 9.00 rano w pociąg do Warszawy prosto do pracy. Innym razem z przyjaciółmi z pracy po południu jechaliśmy do Poznania na Radiohead. To nie były dla mnie poświęcenia. To było bezgraniczne szczęście, że udało się zorganizować sobie ucztę dla ducha w życiowym biegu. 🙂 Dzień wolny w pracy (mieszkałam w Gdyni) i sruuu! do Katowic, gdzie odbywał się festiwal Metal Hammer (m.in. Tool, Coma, Fair to Midland). Nocleg u kolegi z pracy w Rybniku. Wszystko jest możliwe! 😛  Albo moje 2 ukochane festiwale: Heineken Open’er Festival i Off Festival. Zawsze z dużym wyprzedzeniem rozmawiałam z pracodawcą żeby na ten czas otrzymać wolne. 😀

W 2011 roku przeżyłam traumę. Utraciłam przez chwilę słuch, bo w wyniku wypadku potrzaskało mi kosteczki słuchowe. Na szczęście pozrastało się. Słyszę trochę gorzej przez urazy neurologiczne. Ale słyszę! Powtarzałam, że gdybym utraciła słuch, nie chciałoby mi się żyć. Bez muzyki mój świat byłby dziwny. Dopiero w tym roku zaczęła wracać mi pamięć i kojarzenie zdarzeń. Przez 2 lata było dla mnie straszne słuchać znajomej muzyki, ale nie pamiętać wykonawców. Kiedy w tym roku zaczęło to wracać, płakałam ze szczęścia. Pamiętacie, wspominałam w innym wpisie, że dużo zawdzięczam ludziom. Otóż po wypadku zaprzyjaźniony kolega – znawca muzyki – Karol Shav był ze mną w kontakcie. Pokazywał mi nowe publikacje muzyczne. Wraz z partnerką Agnieszką odwiedzali mnie w szpitalu przynosząc płyty do przesłuchania. Obserwuję jego profil na Facebooku oraz czytuję blog Violet Street, gdzie ZAWSZE mam ucztę duchową poznając jego emocjonalne rekomendacje. Ostatnio poznaję bardziej muzykę klubową dzięki spotkaniom z DJ Ideepop i jego Smoothrhythm. Pracowałam z Karolem Soczewką, który w każdy czwartek od 23.00 prowadzi audycję „Muzyczna Karczma” na antenie Radio Kampus. Czasami początkujący muzycy sami odzywają się do mnie i proszą o przesłuchanie ich dźwięków. Uwielbiam próbować nowych dźwięków. Fajnie otaczać się ludźmi, dzięki którym można rozwijać swoje pasje. 🙂

W następnych wpisach opowiem Wam jak rozmawiam z ludźmi za pomocą muzyki i jakie możliwości daje dzisiejsza nowa technologia.

 

Kilka słów w temacie poszukiwania pracy

kawa&lapsWczorajszy dzień na mojej stronie Agnis Power Pozytywna Energia poświęciłam poszukiwaniu pracy. Umieściłam kilka wpisów, które są przykładem pomysłu na autoprezentację i zwrócenie na siebie uwagi przyszłego pracodawcy. Bardzo wierzę, że pozytywne nastawienie do znalezienia pracy pomaga w osiągnięciu celu. Co przez to rozumiem? Właściwe zaplanowanie całego procesu rekrutacji siebie, tj. analiza swojego doświadczenia pod kątem wymaganych umiejętności na potencjalnych stanowiskach pracy, przygotowanie odpowiedniego CV oraz autoprezenacja podczas spotkania rekrutacyjnego. Na pierwszym miejscu powinna być pewność siebie i wiara w swoje umiejętności. To zmniejsza stres i odrzuca myśli, że „na pewno mnie nie wybiorą” albo „nie dam rady”. Należy mierzyć swoje siły na zamiary – czyli dobrze zbadać sytuację rynkową na podobnych stanowiskach żeby dopasować m.in. swoje oczekiwania wynagrodzenia do posiadanego doświadczenia.

Powinniśmy iść na spotkanie z pracodawcą tak jakbyśmy szli np. na lunch albo piwo żeby porozmawiać o bieżących wydarzeniach. Zupełnie na luzie. To obniży spięcie i sztywność. Po drugiej stronie to z pewnością wyczują. Zanim dojedzie do spotkania, dobrze jest znaleźć sposób żeby zwrócić na siebie uwagę. Przedstawione przeze mnie wczoraj przykłady osób były bardzo inspirujące. Nie oznacza to, że mamy teraz „zgapiać” i tak samo działać. Człowiek jest istotą myślącą i pełną pomysłów. Usiądź spokojnie i zastanów się, np. czym ostatnio się zajmujesz albo co sprawia Tobie radochę w życiu codziennym. Może to jest sposób na inspirację.

Czytałam wczoraj komentarze pod artykułami portalu NaTemat.pl dot. sposobów na znalezienie pracy. Oczywiście była krytyka, że przewagę w znalezieniu pracy mają mieszkańcy Warszawy, specyficzne zawody albo pytania, czy każdy ma teraz korzystać z Foursquare tak jak Kinga? Nie. Pochodzę z niezamożnej rodziny. Zaczęłam pracować mając 12 lat udzielalając korepetycji. Dużo czytałam, rozmawiałam z doświadczonymi ludźmi żeby poznać świat. Na początku wybierałam miejsca pracy, gdzie mogłam przede wszystkim zdobyć doświadczenie. Czasami oznaczało to pracę za grosze albo bezpłatne praktyki. Dorabiałam korepetycjami albo pracą fizyczną, np. w sklepie na kasach. To wszystko owocowało ofertami w coraz lepszych miejscach pracy. W pewnym momencie w trakcie studiów dziennych pracowałam 2 miejscach pracy (w tym jedno na umowę o pracę na pełen etat) i jeszcze udzielałam korepetycji. Miałam także czas na spotkania z przyjaciółmi. I wiecie co? Obroniłam się druga na roku i podczas obrony dziekan zaproponował mi pracę managera mojego wydziału. Wszystko jest możliwe! Mieszkałam w Gdyni i w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że mój dalszy rozwój zawodowy będzie bardziej realny, gdy znajdę pracę w Warszawie. Chciałam z marketingu przejść do pracy w reklamie. Znalazłam sposób żeby dostać pracę. Nie szukałam ofert pracy. Wzięłam do ręki „Media i Marketing” i sprawdziłam rankingi agencji reklamowych. Wysłałam CV tylko w te miejsca, gdzie uważałam, że chcę pracować. Po pół godzinie miałam już odpowiedzi. Na drugi dzień już jechałam z Gdańska na rozmowę do Warszawy na godz. 18.00, a 2 tygodnie później przenosiłam się do stolicy nie mając mieszkania i znając 2 osoby. Wynegocjowałam warunki pozwalające na samodzielne wynajęcie mieszkania i normalne życie. Dzięki poznanym na miejscu ludziom otrzymałam wsparcie – pomogli w poszukiwaniach mieszkania. Nowopoznane osoby w pracy pokazały mi Warszawę. I dalej potoczyło się dobrze. Teraz mam przerwę w aktywności spowodowaną wypadkiem. Mimo wszystko będąc niepełnosprawna nadal staram się w miarę możliwości rozwijać swoje zainteresowania, spotykam się z ciekawymi ludźmi. To pomaga mi się odbić od dna, w które wpadłam 2,5 roku temu. Wiem, że dam radę. I tego także Wam życzę – znajdźcie w sobie talenty, które ułatwią życie i pozwolą pełną piersią cieszyć się każdym dniem. Nie bójcie się ryzykować. Moc jest w Was! Powodzenia!

Już wróciłam

meeWitajcie po długiej przerwie spowodowanej moim pobytem w szpitalnym SPA na Lindleya, gdzie w nagrodę za pozytywną energię wydłużono mi piszczel i założono biżuterię. Jestem Aga Power vel Żelazna Dama 😀

Trochę czasu minęło, bo nie tak łatwo ogarnąć się w nowych warunkach. Musiałam zmienić lokum żeby ułatwić sobie poruszanie i nie dać się wyhaczyć. Zebrało mi się przez ten czas zaobrączkowania na podsumowanie ostatniego czasu. Pamięć wraca i coraz lepiej poruszam się w swoim drugim życiu. Cały czas mnie wspieracie i pomagacie w codziennych obowiązkach. Dziękuję. :*

Dowiedziałam się o swojej operacji 2 tygodnie przed terminem jej wykonania. Po raz pierwszy odważyłam się publicznie poprosić Was o pomoc na Facebooku. Nie spodziewałam się tak ogromnej reakcji z Waszej strony. Jeszcze w tym samym dniu otrzymałam propozycje mieszkań do wynajęcia. Zaoferowano mi pomoc w przeprowadzce i urządzeniu nowego miejsca, a także w powiększeniu garderoby o ubrania dla połamańca z aparatem Ilizarowa (wspólne zakupy, zaprojektowanie i uszycie).

Podczas miesięcznego pobytu w szpitalu (dziesiątego od czasu wypadku) wielu z Was mnie odwiedziło albo kontaktowaliście się telefonicznie. Przynosiliście jedzonko, książki, zabierano ubrania do uprania etc. Kiedy coś się działo, dzieliłam się wydarzeniami sms-em, mailem albo poprzez Facebook. Mój smartfon był niezastąpiony. 🙂

Byłam na oddziale dziecięcym, gdzie leczono zarówno dzieci jak i dorosłych. Poznałam trochę nowych osób. Dzieci mniej sobie radziły z założonym aparatem. W trakcie pobytu w szpitalu wraz z dwiema pacjentkami stworzyłyśmy bandę Atomówek z Lindleya. Byłam Brawurką. Podczas rehabilitacji czytałam dzieciakom wiersze Tuwima i Brzechwy. Chciały odbywać rehabilitację tylko w mojej obecności. Wieczorami przychodziły do mojego pokoju na rozmowę przed snem. 🙂

Personel oddziału jest zgrany i bardzo przyjazny dla pacjentów. Ordynator – dr Sławomir Żarek – po pracy gra na gitarze w zespole Green Manalishi Band. Niedługo będzie miał koncert w Harendzie. Jego zastępca – dr Radosław Górski – z inżynierską precyzją wykonał projekt wydłużenia Agi Power. Jego córka jest w balecie, a sam doktor porusza się po korytarzu niczym baletmistrz. Nie kontroluje tych ruchów. Lekarze wprowadzili na oddziale przyjazną atmosferę, ogromną cierpliwość i poczucie humoru. Czułam się jak na obozie szkolnym mimo, że rehabilitowano mnie 5 godzin dziennie.

Życie jest bardzo zaskakujące i jak widać nawet w szpitalu można spędzić dobrze czas i poznać wiele ciekawych osób. To pomaga szczególnie, gdy zgrzytają z bólu zęby. Wystarczy tylko trochę otworzyć się na otoczenie. Przesyłam Wam moją energię! 🙂