ZNAJOMOŚCI PRZYCHODZĄ I ODCHODZĄ

W ciągu naszego życia ciągle poznajemy jakiś ludzi. Część z tych kontaktów pozostaje na dłużej, a nawet – przeistaczają się w głębokie przyjaźnie. Są wśród nich kontakty sporadyczne, które albo sprawiają nam przyjemność albo powodują zmęczenie pochłaniając naszą dobrą energię. Lubię poznawać ludzi, bo często towarzyszą temu ciekawe historie i doświadczenia. Z przyjemnością spędzam czas przy filiżance gorącej kawy wymieniając się poglądami na różne tematy. Jest to dla mnie jeden ze sposobów poznawania świata i zdobywania wiedzy na temat otaczającej nas rzeczywistości. 🙂

Czas płynie, a niektóre kontakty nie przetrzymują próby czasu. Po drodze doświadczamy różnych zdarzeń, które z jakiegoś powodu wpływają na dalsze relacje z wieloletnimi przyjaciółmi/znajomymi. Tak było w moim przypadku. Wypadek zwolnił tempo mojego życia, które prowadziłam wcześniej. To był dla mnie szok i moje strapienie. Większość czasu zaczęłam spędzać w placówkach medycznych, ale mogłam w tym wszystkim mieć więcej chwil na przemyślenia: gdzie jestem i co jeszcze przede mną? Szczególnie, że nagle pojawiły się szokujące dla mnie wyzwania – m.in. nauka chodzenia. Głębokie urazy neurologiczne wymazały kilka ostatnich lat. Widzę je jakby przez mgłę albo słucham opowieści od innych. Czasami kiedy ktoś zaczyna rozmawiać ze mną, to coś tam mi się przypomina. Często jednak patrzę zdziwiona, zupełnie nie pamiętając zdarzenia. Może tak miało być… Może lepiej nie pamiętać? Próbuję sobie wytłumaczyć, że czasu nie cofnę. Ćwiczę pamięć, szukam sposobów żeby było coraz lepiej. Generalnie cieszę się z tego, gdzie dotarłam po tylu miesiącach (baaa – latach!) ciężkiej pracy fizjoterapeutycznej. Zapisuję po drodze pewne wydarzenia żeby ich nie zapomnieć albo sprawdzam starą korespondencję w komputerze. Jestem pogodna, dlatego na pierwszy rzut oka nie widać moich problemów zdrowotnych. I to mnie cieszy, bo nie chcę żeby oceniano mnie przez ich pryzmat.

Piszę o tym, bo spotkałam się w ostatnim czasie z oskarżeniami starych znajomych, że przestałam się regularnie odzywać albo że zapomniałam o ich wsparciu w pierwszych tygodniach po wypadku. Szczególnie podkreśla się czas od momentu, kiedy zaczęłam być w związku. Tak powiedziała mi to osoba, której kiedyś bardzo ufałam i od której otrzymałam sporo pomocy zaraz po wypadku. Rzekomo znajomi poznani przed wypadkiem mają do mnie żal, a część z nich nawet wyrzekła się znajomości ze mną. Podobno jestem niewdzięczna. Byłam bardzo zdziwiona i zatkało mnie. Nie zapomniałam! Nawet napisałam o tym dziękując wszystkim, którzy wtedy się mną opiekowali. Sprawdziłam zarzuty kontaktując się z ludźmi, którzy najbardziej powinni być na mnie obrażeni. Informacje nie potwierdziły się. Usłyszałam, że czas płynie i nie zawsze jest okazja żeby porozmawiać. Czasami nie ma się ochoty opowiadać o swoich problemach. Ja to doskonale rozumiem! W miarę możliwości wrzucałam posty na Facebooka żeby dzielić się aktualnym etapem leczenia i stanem mojego zdrowia (teraz piszę na blogu, bo wiele osób prosiło mnie o dzielenie się swoim spojrzeniem na życie, na otaczający mnie świat). Nie byłam w stanie dzwonić do każdego znajomego osobno, bo to wykańczało mnie fizycznie i psychicznie. Część kontaktów z miesiąca na miesiąc naturalnie słabła. Pamiętam, że odczuwałam trochę znużenie rozmówców, kiedy głównym tematem podczas spotkań był przebieg mojego leczenia i aktualny stan zdrowia. Znajomi z czasem przestali mnie zapraszać. No cóż, nie mogę mieć o to pretensji. Trzeba było pomagać mi w przemieszczaniu się, miałam problemy w poruszaniu się po schodach. Starałam się w tym wszystkim być pogodna i nie skarżyć się na moje życie.

Przyjaźnie przychodzą i odchodzą z jakiegoś powodu. To już wiadomo nie od dzisiaj. W trakcie mojego leczenia pojawiali się nowi znajomi, ale mam też cały czas kontakt ze starymi znajomymi z dawnych czasów (liceum, studia, praca). Z częścią z nich tworzę bardzo przyjacielskie relacje, które trwają do dzisiaj. Nie ma potrzeby codziennych kontaktów żeby utrzymać i pielęgnować z nimi pozytywną więź. Nie ma pretensji, bo każdy ma swoje życie wypełnione różnymi sprawami. Jaki z tego morał? Trzeba słuchać wewnętrznego głosu i postępować według wypracowanych przez lata zasad. Co prawda jestem bardzo wrażliwa i czasami jeszcze łatwowierna, co powoduje wewnętrzne cierpienie i doszukiwanie w sobie winy. Tak było w przypadku oskarżeń, których autorem była jedna nieszczęśliwa osoba. I po co?

Pewnego dnia po wypadku postawiłam sobie jako cel odzyskać chociaż częściowo siłę i powera żeby iść przez życie bez większych problemów. Od ponad roku mam silne wsparcie ze strony kochającego mnie mężczyzny. Są też inne przyjazne dusze, z którymi mogę rozmawiać godzinami. Nikt mnie nie oskarża, a wręcz przeciwnie – prowokują żeby podejmować się ciekawych wyzwań. 🙂

Dziękuję wszystkim, którzy mnie dopingują do dalszej pracy nad swoim zdrowiem i razem ze mną cieszą się codziennością. 🙂 Nie boję się konstruktywnych uwag. Wręcz przeciwnie – cieszą mnie życzliwe sugestie. Mam powera i nie będę odwracać się w poszukiwaniu tego, co straciłam. Wszystkim oskarżycielom mówię: STOP! Odczepcie się! Idę tam, gdzie idę! A wszystkim szczerze życzę powodzenia w realizacji swoich życiowych planów i jak najmniej problemów po drodze. Bo jestem dobrą kobietą! A znajomości zwyczajnie ulegają migracji. 🙂

Reklamy

4 uwagi do wpisu “ZNAJOMOŚCI PRZYCHODZĄ I ODCHODZĄ

  1. I tak trzymaj:) buziaki i do rychłego zobaczenia….

  2. Ne przejmuj się Agnieszka. Jak ktos chce się kolegowac to nie czeka tylko dzwoni, a jakch chce się martwić to czeka i się martwi. Każdy robi to, co chce 🙂 Pozdro z Poz, bez kontaktu zbyt często, ale z ciepłymi myslami zawsze 🙂

    • Wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku dla Ciebie i Twojej rodziny! Idąc za Twoim tokiem myślenia: jak sobie postanowimy, tak będzie się działo. Trzeba strzepnąć z ramion jeszcze dzisiaj resztę wątpliwości nt. swojego postępowania. Buziaki! :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s