SPOTKANIA TRZECIEGO STOPNIA – C.D.

starsza pani2.jpgOdwiedziłam 85-letnią koleżankę Zosię poznaną 3 lata temu na oddziale rehabilitacyjnym. Zosia za każdym razem przygotowuje na mój przyjazd obiad oraz jakąś zagrychę do „napojów wyskokowych”. Najbardziej jednak zadziwia mnie to, że mieszka sama od kilku lat na 3. piętrze w budynku bez windy. Samodzielnie zajmuje się bieżącymi sprawami. Chodzi wolniej niż przeciętny człowiek, ale radzi sobie dzielnie ze schodami. Onieśmiela mnie swoją kondycją. Dużo opowiada o bieżących wydarzeniach i dobrze pamięta przeszłość. Ma dobry kontakt ze swoimi sąsiadami. Organizują sobie okazjonalne imprezy (m.in. urodziny, Sylwestra itp.). Większość życia spędziła na Ochocie. U Zosi można dostrzec klasę i maniery kulturalnej osoby. Pochodzi z rodziny dobrze sytuowanej, a przed wojną jej ukochany tato codziennie kupował sukienki. Uwielbiam słuchać jej opowieści. Skromna, ale wie czego chce od życia. I potrafi docenić codzienność. Nie narzeka i dużo żartuje. Jest zainteresowana rozmówcami i pamięta sporo z poprzednich rozmów. Lubię dzielić się z nią moimi wątpliwościami i słuchać jej opinii. Po prostu kobieta z klasą!

grandma-photo-album.jpgNie było mi do śmiechu podczas ostatnich odwiedzin starszej koleżanki, kiedy opowiadałam o problemach zdrowotnych i o dalszych planach mojego leczenia. Zosia bardzo szybko mi wytłumaczyła, dlaczego mam być cierpliwa i nie poddawać się:
Kiedy małe dziecko uczy się chodzić, to upada kilkadziesiąt razy, ale nigdy nie myśli sobie: „być może to nie jest dla mnie?”. Podnosi się – czasami popłacze albo pokrzyczy – jednak próbuje dalej. – zaczęła. – Tak to już jest, że próbując czegoś po raz pierwszy, a nawet drugi, często nie jesteśmy zadowoleni z uzyskanego efektu. Nie bądź w gorącej wodzie kąpana! I tak nieźle sobie radzisz po takim wypadku. Trzeba próbować wiele razy zanim poczujemy satysfakcję. Kiedyś mogłam zapytać kogoś o radę lub wyszukać podpowiedzi w bibliotece. Czasami zajmowało mi trochę czasu żeby zdobyć potrzebną wiedzę. Ty masz łatwiej, bo teraz nowa technologia pozwala szybciej dotrzeć do potrzebnych informacji. Ludzie jednak stali się w tym wszystkim mniej cierpliwi. Wydaje im się, że swobodny dostęp do Internetu i innych źródeł informacji szybciej rozwiąże za nich problem. Przy okazji poskarżą się na błędy innych osób żeby lepiej znieść swoje niepowodzenia. Cywilizacja zmieniła się w przeciągu kilkudziesięciu lat. Ale są rzeczy, które nigdy się nie zmienią! Cierpliwość i wiara w siebie. Do tego ciężka i sumienna praca. Dopiero wówczas zobaczysz dobry efekt. Ja wiem, że czasami twoje problemy spowodowane są błędami innych lekarzy. Nie masz na to wpływu. Po prostu nie poddawaj się, kochane dziecko. Ty jesteś silna i pracowita. Widziałam to w szpitalu. Inni pacjenci też to widzieli. Ćwicz i płacz z bólu. Ale nie przestawaj. Ucz się jak to małe dziecko. Dasz radę! – głaszcze mnie po policzku. – Ja cię traktuję jak moją wnusię. Żałuję, że nie miałam więcej wnuków żebyś mogła zostać częścią mojej rodziny (uśmiecha się). Teraz to za późno, bo masz swojego towarzysza życia. No dobrze, my tu gadu gadu, a na stole stygnie jedzenie. To teraz po małym kieliszeczku i zjedz wszystko, co przygotowałam dla Ciebie. I nie becz już!

I takich oto historii doświadczam. Spisuję je, bo nie chcę zapomnieć o dobrych chwilach w moim życiu.

Reklamy

Uśmiech jeszcze przez łzy

Kochani,

bardzo bardzo dziękuję za ciepłe słowa wsparcia. To bardzo mnie wzmacnia i ułatwia pozbieranie się po niespodziewanie silnym ciosie. Jak widać, nawet moją powerową zbroję można czasami uszkodzić. Ciągle wierzę w dobre intencje ludzi, bo przecież jaki powód mają mieć inni żeby robić mi krzywdę. I za każdym razem kiedy moje podejście do otoczenia zostaje nagle zachwiane, zamykam się we własnej skorupie i próbuje na nowo odbudować moją siłę i pozytywne podejście do życia.

Zaczęłam płakać już na stole operacyjnym, kiedy lekarz przekazał mi diagnozę. stos chusteczekZnowu będę chodzić o kulach, kolano będzie słabsze i trudno będzie pozwalać sobie na dłuższe spacery. Wczoraj zawinęłam się w pościel i nadal płakałam. Podzieliłam się z Wami tym, co mnie gryzie. Czytałam Wasze wpisy i uśmiechałam się przez łzy, że tak bardzo we mnie wierzycie. Obok Jacek mocno przytulał mnie i szeptał do ucha, że dawałam sobie radę z gorszymi problemami. Mówił do mnie „moim językiem”, że widocznie tak miało być. I że teraz znajdziemy rozwiązanie, które bardzo poprawi stan mojego zdrowia. Tym razem poszukamy pomocy za granicą. Widocznie polscy specjaliści żyją w świecie łapówkarstwa i mają gdzieś praktykę skutecznego leczenia.

Dzisiaj jest już lepiej. Jeszcze łzy lecą same, ale powoli zbieram siły i szukam skutecznego rozwiązania. Już nie muszę tego robić sama. Czuję, że w drugim życiu jeszcze dokonam czegoś dobrego. I zrobię to. Tylko wzmocnie swoje zdrowie i kondycję. Znajdzie się specjalista, który pomoże mi odzyskać sprawność. Będzie moc! Niedługo powróci wiara w siebie.

Całuski

Lorde „Glory And Gore”